Obrazek

Alleluja, koniec sesji! Pomimo mojego marudzenia wszystko poszło zadowalająco. Co więcej, od soboty mam niebywale świetny czas, wszystko idzie zgodnie z planem, a nawet lepiej i mam nadzieję, że ta dobra passa się utrzyma. Jest perfekcyjnie, no, może poza tym, że na zewnątrz gorąco jak w piekarniku. Nie za bardzo nawet chce się jeść, ale coś wypada, więc wykopałam z pamięci przepis na GAZPACHO DE SANDÍA, czyli nieco bardziej orzeźwiającą wariację hiszpańskiego klasyku. Okoliczności są idealne, wszak dziś zdałam praktyczny hiszpański! 😉

GAZPACHO ARBUZOWE
  • 400 g wypestkowanego arbuza
  • 2 dojrzałe, mięsiste pomidory
  • 1/4 cebuli
  • nieduży ogórek
  • 1/4 czerwonej papryki
  • 50 g czerstwego pieczywa
  • zimna woda, łyżka oliwy, sól i pieprz
Czerstwe pieczywo namaczamy w zimnej wodzie. Parzymy pomidory, zdejmujemy z nich skórkę, obieramy ogórka i kroimy w kostkę, to samo robimy z papryką i cebulą. Do naczynia wrzucamy kawałki arbuza, pokrojone warzywa i odciśniętą bułkę. Wlewamy łyżkę oliwy z oliwek, doprawiamy solą i pieprzem i blendujemy razem na gładką masę. Arbuz sam w sobie zawiera dużo wody, więc możliwe, że nie trzeba będzie jej dolewać, ale jeśli wyda się nam zbyt gęste, to można odrobinkę podlać. Możemy też jeszcze raz doprawić według gustu. Odcedzamy, jeśli nie chcemy czuć pestek pomidora, i wstawiamy do lodówki na około godzinę.
Podajemy w towarzystwie szynki dojrzewającej serrano.
Reklamy