Obrazek

Muszę przyznać szczerze- jestem kawową neofitką. Nie chodzi tu o to, że nagle w wieku 22-23 lat zaczęłam pić kawę- miłość do tego napoju „wyssałam z mlekiem matki”  (pamiętam, jak jeszcze w przedszkolu uwielbiałam podpijać mamie kawę, wykorzystując moment jej nieuwagi…). Przez dłuższy czas była to jednak rozpuszczałka- przyjemność szybka i łatwa.

Pierwsze momenty uświadomienia przyszły w gimnazjum, na wycieczce do Włoch, kiedy to jednego dnia wypiłam 2 cappuccino, 2 caffe latte i doprawiłam espresso około godziny 19- nie muszę chyba mówić, że tamtej nocy ciężko odchorowałam przedawkowanie kofeiny. Dopiero później, kiedy wygrzebałam kawiarkę, a następnie zaczęłam moją „karierę” w gastronomii, moja świadomość kawowa zaczęła powoli wzrastać. I właśnie teraz mam to szczęście, że pracuję w miejscu, w którym „kawa to podstawa” i krok po kroku, dzień po dniu, dowiaduję się wielu nowych, często zaskakujących faktów.

Nadal wiem bardzo mało, ale codziennie próbuję się doszkalać- czy to w pracy, czy czytając fora  i blogi kawowe. Jedno jest pewne: to temat „rzeka” i z niecierpliwością czekam na dzień, w którym uda mi się zaparzyć dobrą kawę. Jak na razie moje próby są raczej rozpaczliwe, espresso jest kwaśne, a zamiast latte artu z prawdziwego zdarzenia wychodzi mi cebula lub predator 😉

Jako, że to wpis z serii „nie znam się, to się wypowiem”, chcę się podzielić z Wami pewnym nieznanym mi wcześniej faktem, dotyczącym kawy rozpuszczalnej.

Wyobraźcie sobie kawę w ziarnach. Jednym z pierwszych etapów obróbki kawy jest oddzielenie ziaren chorych, zdeformowanych i z defektami od ziaren zdrowych. Te gorsze, które nie nadają się do wykorzystania zostają pokruszone (nie zmielone), a następnie zaparzone. Ekstrakt rozpryskuje się w specjalnej komorze za pomocą gorącego powietrza, a następnie pod wpływem wysokiej temperatury jest poddany procesowi liofilizacji.Tak oto uzyskuje się wysuszone granulki, które powszechnie znamy pod nazwą „kawy rozpuszczalnej”. Jako dodatkowy smaczek dodam, że  ten sposób produkcji nazywa się metodą osuszania rozpryskowego.

Tym radosnym akcentem żegnam się z Wami na dziś, idę się napić kawy- nie rozpuszczalnej 😉

Wasza Kawowa Neofitka 😉

Reklamy