Dziś krótko i zwięźle, bo po całym dniu nicnierobienia czuję się paradoksalnie bardzo zmęczona 😉 no dobra, może nie było to aż tak wielkie nicnierobienie, załatwiłam prawie wszystko, co zaplanowałam, więc nie jest tak źle!

Pizzerinek nie zrobiłam dzisiaj, ale stwierdziłam, że szkoda by było, gdyby odeszły w kulinarną niepamięć, bo były całkiem udanym eksperymentem na nadprogramowym cieście drożdżowym 😉

DSCN8740

SKŁADNIKI:

na ciasto:

  • 350 g mąki pszennej
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 15-20 g świeżych drożdży
  • 2-3 łyżki oliwy z oliwek
  • 75+ 15 ml ciepłej wody

Drożdże rozpuszczamy w 15 ml ciepłej wody, odstawiamy na chwilkę, aż „ruszą”. Mąkę przesiewamy, dodajemy sól, pośrodku kopczyka robimy wgłębienie i wlewamy drożdże oraz oliwę, zaczynamy zagniatać ciasto, podlewając resztą wody. Ugniatamy tak długo, aż ciasto zrobi się jednolite i sprężyste- jeśli będzie zbyt suche, dolewamy wody, jeśli zbyt mokre- dosypujemy mąki. Formujemy kulę, wsadzamy do miski, przykrywamy ścierką i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości.

Ciasto wyjmujemy, wyrabiamy ponownie i dzielimy na 10-15 kulek wielkości orzecha. Każdą spłaszczamy, smarujemy oliwą i kładziemy dodatki- tutaj już odwołuję się do Waszej inwencji 😉 u mnie były to:

  • czarne oliwki
  • ser feta
  • pomidory
  • bazylia suszona

ale każdy ma wyobraźnię i wrzuci to, na co będzie miał w danym momencie ochotę 😉

piec w 180 stopniach przez około 15 minut

DSCN8741

No i wciągnęłam się w trylogię „Millenium”, po latach oporu w końcu się przełamałam i pierwszy tom pochłonęłam w trzy dwugodzinne sesje, teraz zaczęłam tom drugi, ciekawe, ile mi to zajmie 😉

Reklamy