Wena nadal daje o sobie znać. Co więcej, ostatnio coraz większą uwagę zwracam na kolor- być może dlatego, że wokół szaro, a rudość na włosach mi już nie wystarczy. Po eksperymentach (myślę, że udanych) z niebieskim barwnikiem wracam do bardziej naturalnych składników. Siatka cytryn na drzwiach lodówki aż sama prosiła się o zrobienie z niej Lemon Curd. Brak masła (poszło na ciasto) spowodował, że powstała jego odchudzona wersja.

Obrazek

inspiracja pochodzi z bloga Moje Wypieki

  • 4 duże cytryny
  • 2 całe jajka
  • 2 żółtka
  • 0,5 szkl cukru (można więcej, można mniej)
  • łyżka mąki ziemniaczanej

Cytryny wyparzamy, wyciskamy z nich sok i ścieramy skórkę na tarce. Sok i skórkę umieszczamy w rondelku, dodajemy jajka, żółtka i cukier i podgrzewamy. Dodajemy mąkę i energicznie mieszamy. UWAGA: bardzo łatwo się przypala, więc trzeba mieć refleks i szybko mieszać 😉 Gdy się zagotuje, mieszamy jeszcze przez około 2 minuty. Jeśli nadal będą grudki, należy przetrzeć przez sitko.

Podobno można trzymać w lodówce przez tydzień, ale mój znikł po niecałych 24 godzinach, więc nie miałam okazji się o tym przekonać 😉

Lemon curd można jeść łyżeczką (tak smakuje najlepiej), smarować nim biszkopty, bądź wykorzystać do ciast i innych deserów. W każdej wersji uzależnia.Obrazek

Reklamy