Obrazek

 

Bardzo się cieszyłam na myśl o Dniach Kultury Latynoamerykańskiej. Niestety, los płata figle i podczas, gdy odbywały się wykłady, warsztaty tańca i pokazy filmów, ja walczyłam z zapaleniem krtani i moje plany spełzły na niczym. Jednak zanim zmogła mnie choroba, zapisałam się na warsztaty kuchni meksykańskiej- a że odbywały się one wczoraj, w ostatnim dniu Festiwalu, uparłam się, że do weekendu wyzdrowieję 😉 

Na szczęście udało mi się pokonać zarazki i, nie ukrywam, własne lenistwo (warsztaty zaczynały się o 9 ) i tak oto miałam okazję uczestniczyć w pierwszych, i na pewno nie ostatnich, warsztatach kulinarnych 🙂

Obrazek

Alebriche jest restauracją prowadzoną przez meksykańską rodzinę, która sprowadziła się do Polski kilka lat temu. Wszystkie dania przygotowywane są według starych przepisów, a kluczowe składniki (takie jak np. czekolada lub chili) kupowane są w Meksyku. Nie miałam jeszcze okazji spróbować ich kuchni, ale to, co widziałam wczoraj, było niezwykle obiecujące i podejrzewam, że w niedługim czasie wybiorę się tam w charakterze gościa.

Podczas trzech godzin las chefs (czyli po prostu „szefowe kuchni” – bo są dwie 😉 ) pokazały nam, jak przygotowuje się podstawowe dania, takie jak sosy guacamole, pico de gallo malcajete oraz tingę, tostadas empanadas. Na koniec poznaliśmy sekret  naprawdę dobrego, prawdziwego mole.

Obrazek

Przepisów jeszcze nie zamieszczam, bo mam zamiar odtworzyć wszystkie te smaki w warunkach domowych, natomiast chciałam pokazać małą ciekawostkę: maszynkę do spłaszczania placków na tortille. Jeśli ktoś wie, skąd taką wziąć, proszę o kontakt, bo MUSZĘ ją mieć 😉

Obrazek

 

 

Obrazek

Reklamy