Czuję się niewyraźnie- jak pewnie 1/3 naszego społeczeństwa w obecnej chwili. Nie mam co prawda telewizora, ale w internecie przeczytałam, że dopadło nas coś na kształt epidemii grypy. Mam nadzieję, że moje „objawy” są raczej efektem biegania po mrozie w cienkich rajstopach i niewiele grubszej czapce, niż latających wokół wirusów, choć kaszel mojego współlokatora sugeruje, że mogę się mylić. Jako, że nie lubię i nie chcę chorować, zaopatrzyłam się w Gripex i mam nadzieję, że to wystarczy.

Obecne samopoczucie nie sprzyja wielkim wyczynom kulinarnym, a jeść trzeba, więc dziś postawiłam na prostotę- pszenne tortille z dodatkami. Szczyt lenistwa, ale za to jak dobry 😉 

Obrazek

Przepisu chyba nie trzeba podawać. Ot, potrzebne nam są tortille pszenne i dodatki, u mnie: ogórek, pomidor, papryka, kukurydza, czerwona fasolka, kurczak i ser żółty.

Obrazek

 

Placek podgrzewamy nieco na patelni, następnie wkładamy to, co w danym momencie nam pasuje i mamy pod ręką, a następnie zwijamy i jeszcze chwilę trzymamy „na ogniu”, żeby ser się roztopił. 

 

Podałam, ze śmietaną wymieszaną z przyprawą „chili con carne”.

Prościej się nie da.

Obrazek

Nowy Rok sprzyja postanowieniom poprawy. Zorientowałam się, że mój poziom intelektualny ostatnio kuleje i muszę coś z tym zrobić- w tym celu zaopatrzyłam się w kilka książek i bilety do teatru. Na pierwszy ogień poszły „Trociny” Krzysztofa Vargi.

Bohaterem książki jest Piotr Augustyn, 50-letni komiwojażer, który większość swego życia spędza w pociągach. To człowiek skrajnie zgorzkniały, przepełniony frustracjami i nienawiścią do otaczającego go świata. Na 360 stronach powieści sączy jad i zgryźliwie komentuje polską rzeczywistość i tzw. „polaczkowatość”, wyzierającą na każdym kroku. „Trociny” są opowieścią o socjopacie, ale w trakcie ich czytania doszłam do wniosku, że każdy z nas ma w sobie coś z Augustyna, na szczęście w dużo mniejszym wymiarze. Po lekturze, a przeczytałam książkę w kilka godzin, pozostało mi uczucie ulgi (że ze mną nie jest AŻ tak źle), ale też pewien niepokój- problem polega na tym, że nie potrafię go zidentyfikować. Chyba musi mi się to „przegryźć”.  W każdym razie- polecam.

Reklamy