Obrazek

 

Sezon na truskawki już minął. Gdzieniegdzie tylko, można spotkać je w horrendalnych cenach. Czasami jednak, gdy w naszych głowach rodzi się IDEA, serce wygrywa ze zdrowym rozsądkiem. Tak też było w moim wypadku, gdy wizja naleśników z truskawkami nadszarpnęła mój budżet- o dziwo, nie spowodowało to wyrzutów sumienia 😉

SKŁADNIKI:  / z podanych proporcji wychodzi ok. 5 sztuk/

  • 1 szkl mąki
  • 1 szkl wody z mlekiem w proporcjach 1:1
  • 1 jajko
  • szczypta soli
  • łyżeczka cukru

Jajko ucieramy z cukrem. Do miski wsypujemy mąkę i sól, powoli dolewamy wody z mlekiem, cały czas miksując, a na koniec dodajemy mieszankę cukrowo-jajeczną. Ciasto powinno być lejące, jeśli jest zbyt gęste, dodajemy nieco wody.

Nagrzewamy patelnię teflonową i natłuszczamy ją delikatnie- ja używam wacika kosmetycznego nasączonego oliwą- to pozwala mi uniknąć tzw. „klątwy pierwszego naleśnika”, który zazwyczaj wychodził tłusty i paskudny.  Wlewamy chochelkę ciasta, gdy się zetnie, przekładamy na drugą stronę i smażymy do zarumienienia. Powtarzamy, aż ciasto się skończy.

Teraz kwestia bitej śmietany. Organicznie jej nie znoszę. Zawsze, gdy zamawiam desery lodowe czy ciasta, proszę, by podawano je „bez bitej”. Jednak raz na jakiś czas nachodzi mnie na nią ochota, ale warunek jest jeden: musi być zrobiona przeze mnie, według sprawdzonej receptury (która zapewne nie różni się od tego, jak robią ją inni, ale najwyraźniej działa tu czynnik psychologiczny)

  • 200 ml kremówki
  • 2-3 łyżki cukru pudru
  • odrobinka soku z cytryny

wszystkie składniki umieszczamy w misce i ubijamy mikserem na sztywno

teraz już tylko pozostaje kwestia dekoracji i ułożenia konstrukcji naleśnikowo-truskawkowo-śmietanowej, wedle uznania 🙂

Voila!

Reklamy